Pierwszy krok, który naprawdę coś zmienia (bez rzucania wszystkiego)
To zdanie często pojawia się cicho. Najpierw w myślach, później wypowiedziane półgłosem do kogoś bliskiego, a czasem zapisane w Google o drugiej w nocy. I bardzo często kończy się… niczym.
Bo choć to zdanie brzmi jak decyzja, w rzeczywistości jest sygnałem, nie rozwiązaniem.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym:
- praca przestała Cię cieszyć,
- każdy poniedziałek kosztuje Cię za dużo energii,
- czujesz, że „to już nie jest to”, ale nie wiesz, co zamiast,
to ten tekst jest właśnie dla Ciebie.
Nie po to, żeby powiedzieć Ci: zmień pracę.
Ale po to, żeby pomóc Ci zrozumieć, co naprawdę się z Tobą dzieje – i jaki pierwszy krok ma sens.
Dlaczego samo „nie chcę już tej pracy” tak niewiele zmienia?
Bo to zdanie jest jak alarm. Informuje, że coś jest nie tak, ale nie mówi jeszcze co.
W pracy z klientami bardzo często widzę trzy reakcje na ten moment:
- Zamrożenie
– „Poczekam, może samo przejdzie.”
Mijają miesiące, a czasem lata. Napięcie rośnie, ciało wysyła sygnały, a satysfakcja spada jeszcze bardziej. - Ucieczka
– „Rzucę to i zobaczę.”
Czasem to działa. Ale częściej prowadzi do powtórzenia tego samego schematu w nowym miejscu. - Chaos decyzyjny
– „Chcę zmiany, ale nie wiem jakiej.”
Setki myśli, porównywanie się z innymi, paraliż decyzyjny.
Żadna z tych reakcji nie jest „zła”. One są naturalne, kiedy brakuje jasności.
To nie zawsze jest problem z pracą
Bardzo często problemem nie jest sama praca, tylko:
- brak sensu,
- brak dopasowania do aktualnego etapu życia,
- brak wykorzystania potencjału,
- brak wpływu,
- przeciążenie rolą, która już Ci nie służy.
Można pracować w „dobrej firmie”, na „rozsądnym stanowisku”, z „ok pensją” – i jednocześnie czuć głębokie wypalenie albo pustkę.
I to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak.
To znaczy, że coś się w Tobie zmieniło.
Dlaczego tak trudno podjąć decyzję o zmianie?
Bo decyzja o zmianie pracy to nie jest tylko decyzja zawodowa.
To decyzja, która dotyka:
- bezpieczeństwa,
- tożsamości,
- poczucia własnej wartości,
- lęku przed oceną,
- relacji z innymi.
Zmiana pracy często oznacza:
„Już nie wiem, kim jestem”
„A jeśli się pomylę?”
„A jeśli inni uznają, że nie dałam rady?”
Twój mózg bardzo nie lubi niepewności.
Dlatego zamiast iść w zmianę, woli… zostać w znanym dyskomforcie.
Pierwszy krok, który naprawdę coś zmienia (i nie jest nim zmiana pracy)
Nie jest nim też rzucanie wszystkiego.
Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i nazwanie prawdy o swojej sytuacji.
To moment, w którym zadajesz sobie (albo komuś, kto potrafi poprowadzić Cię przez ten proces) pytania:
- Co dokładnie mnie męczy w mojej pracy?
- Od kiedy to się zaczęło?
- Co kiedyś mi dawało energię, a dziś już nie?
- Jakiej potrzeby ta praca przestała zaspokajać?
- Co we mnie woła o zmianę – a co się jej boi?
Bez odpowiedzi na te pytania każda decyzja będzie przypadkowa.
Zmiana pracy vs. zmiana sposobu pracy
To ważne rozróżnienie.
Czasem to, czego potrzebujesz, to:
- inna rola w tej samej firmie,
- zmiana zakresu obowiązków,
- inny sposób wykorzystywania swoich talentów,
- granice, których wcześniej nie było,
- odbudowanie energii, a nie rewolucja.
Zmiana pracy nie zawsze jest rozwiązaniem numer jeden.
Ale zmiana świadomości – zawsze.
Co naprawdę sygnalizuje myśl „nie chcę już tej pracy”?
W praktyce najczęściej stoi za nią jedna (lub kilka) z tych rzeczy:
1. Wypalenie, a nie brak kompetencji
Nie jesteś leniwa.
Jesteś zmęczona długotrwałym napięciem.
2. Praca nie jest zgodna z Twoimi wartościami
Robisz rzeczy, które są sprzeczne z tym, co jest dla Ciebie ważne.
3. Twoje talenty są niewykorzystane
Robisz dużo, ale nie to, co naprawdę jest Twoją naturalną siłą.
4. Jesteś w innym miejscu życiowo niż kilka lat temu
To, co było dobre „kiedyś”, dziś już nie pasuje.
Dlaczego tak często wątpimy w siebie właśnie wtedy?
Bo brak satysfakcji zawodowej bardzo szybko uderza w poczucie własnej wartości.
Pojawiają się myśli:
- „Może ja po prostu nie umiem pracować?”
- „Inni jakoś dają radę…”
- „Może problem jest we mnie?”
To moment, w którym najłatwiej pomylić objaw z przyczyną.
Problemem nie jesteś Ty.
Problemem jest brak dopasowania.
Jasność zamiast odwagi
Wiele osób mówi:
„Muszę zebrać się na odwagę.”
A prawda jest taka, że odwaga przychodzi po jasności, nie przed.
Kiedy wiesz:
- czego nie chcesz,
- co jest dla Ciebie ważne,
- w czym jesteś dobra,
- jakie masz realne opcje,
lęk nie znika, ale przestaje rządzić decyzją.
Dlaczego rozmowa z kimś z zewnątrz zmienia tak wiele?
Bo będąc w środku chaosu:
- nie widzisz schematów,
- nie słyszysz własnych potrzeb,
- oceniasz się zbyt surowo.
Dobra rozmowa:
- porządkuje myśli,
- oddziela fakty od lęków,
- pomaga nazwać to, co niewypowiedziane.
Często już po jednej takiej rozmowie pojawia się zdanie:
„Pierwszy raz od dawna czuję ulgę.”
Co NIE jest celem pierwszego etapu zmiany?
Nie jest nim:
- podjęcie ostatecznej decyzji,
- znalezienie nowej pracy „na już”,
- wiedza, kim będziesz za 10 lat.
Celem jest:
- odzyskanie poczucia sprawczości,
- zrozumienie siebie,
- zatrzymanie wewnętrznego chaosu.
Jeśli jesteś dokładnie w tym miejscu…
Jeśli:
- myśl „nie chcę już tej pracy” wraca regularnie,
- czujesz napięcie, ale nie masz planu,
- boisz się, że utkniesz na lata,
to nie potrzebujesz kolejnej motywacyjnej rady.
Potrzebujesz spokojnej, mądrej rozmowy, która:
- nazwie Twój problem,
- pokaże możliwe kierunki,
- da Ci poczucie, że to, co czujesz, ma sens.
Zaproszenie
Jeśli chcesz:
- uporządkować swoją sytuację zawodową,
- zrozumieć, co naprawdę stoi za Twoim zmęczeniem,
- przestać kręcić się w kółko,
zapraszam Cię na konsultację kariery, którą nazwałam Twój pierwszy krok do zmiany
To nie jest rozmowa, po której musisz „coś postanowić”.
To rozmowa, po której zaczynasz siebie słyszeć.
I bardzo często – to wystarczy, żeby zmiana mogła się wreszcie zacząć
